Sygnalista ujawnia 100 GB danych z Tesla Files
Afera znana jako Tesla Files zaczęła się od 100-gigabajtowej paczki danych wewnętrznych, którą do niemieckiej gazety Handelsblatt przekazał były serwisant Tesli, Łukasz Krupski. Dokumenty opisywały, jak firma obsługiwała reklamacje klientów, co jej inżynierowie wiedzieli o wypadkach z udziałem Autopilota, a także jak przechowywano dane osobowe klientów, pracowników i partnerów handlowych. Autentyczność materiałów potwierdził Fraunhofer Institute for Secure Information Technology.
Wyciek objął dwa europejskie systemy IT Tesli (w Niemczech i w Holandii) i swoją skalą przyćmił niemal wszystko, co wcześniej wypłynęło z dużego producenta samochodów. Dziennikarze naliczyli ponad 23 000 dokumentów, reklamacje klientów z trzech kontynentów oraz dane osobowe około 75 000 obecnych i byłych pracowników, w tym numer ubezpieczenia społecznego samego Elona Muska.

Elon Musk na Dorocznym Spotkaniu Tesla Motors, 2015
©Steve
Jurvetson (CC
BY 2.0)
Sygnalista ma imię i nazwisko
Krupski pracował w serwisie Tesli w Drammen w Norwegii, przygotowując nowe pojazdy do odbioru przez norweskich klientów. Jego droga z technika w sygnalistę zaczęła się w marcu 2019 roku, kiedy spod Modelu 3 stojącego pod domem klienta wyciągnął zmodyfikowaną ładowarkę firmy trzeciej, która zaczęła się palić, i zapobiegł poważnemu pożarowi. Musk napisał do niego osobiście „Gratulacje, uratowałeś dzień", a Krupski wykorzystał odpowiedź, by zwrócić uwagę na szersze problemy bezpieczeństwa. Relacja z przełożonymi zaczęła się psuć wkrótce potem.
W 2021 roku Krupski złożył skargę sygnalisty do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), zarzucając Tesli złamanie prawa o papierach wartościowych i odejście od standardów rachunkowości. SEC zamknęła sprawę bez pełnego badania. Tesla zwolniła go w 2022 roku, powołując się na zarządzanie czasem i nieautoryzowane robienie zdjęć. Jesienią tego samego roku Krupski doszedł do wniosku, że organy nadzoru nie zareagują na to, co zobaczył, i zadzwonił do niemieckiej redakcji.
W listopadzie 2022 roku dwoje dziennikarzy Handelsblatt, Sönke Iwersen i Michael Verfürden, spotkało się z anonimowym informatorem. Po sześciu miesiącach weryfikacji i rozmów z klientami mieli gotowy materiał. Kiedy gazeta opublikowała artykuły w maju 2023 roku, Krupski nie był już tylko głosem z transkrypcji. Podobnie jak inni sygnaliści z branży technologicznej przed nim, uznał, że tylko podpisanie się pod ujawnieniami uchroni je przed zignorowaniem.
Wyłącznie komunikacja ustna
Pliki ujawniły, w jaki sposób Tesla obsługiwała reklamacje i komunikowała się z klientami. Pracownicy działali zgodnie z precyzyjnymi wytycznymi, których celem było ograniczenie ekspozycji prawnej firmy. Raporty oznaczano jako „tylko do użytku wewnętrznego", a informacje miały być przekazywane ustnie, nigdy pisemnie. Instrukcje wyraźnie zabraniały kopiowania raportów do e-maili, wiadomości tekstowych czy poczty głosowej. Klienci zgłaszali, że pracownicy Tesli polegali głównie na komunikacji werbalnej i unikali wymiany pisemnej.
Zanim cokolwiek z tych materiałów trafiło do opinii publicznej, Handelsblatt przedstawił dokumenty dziesiątkom klientów z różnych krajów, a każdy z nich potwierdził obraz wyłaniający się z plików. Opisane zdarzenia obejmowały lata 2015-2022, głównie w Stanach Zjednoczonych, ale także w Europie i w Azji. Jedno z nich dotyczyło wypadku z 2021 roku w Kalifornii, gdy samochód samodzielnie przyspieszył i uderzył w betonowe słupy; inne kończyły się ścianami, postronnymi pojazdami albo wjazdem do rowu. Reklamacje dotyczyły ostrzeżeń o kolizji, zachowania Autopilota, systemów wspomagania kierowcy, przyspieszania i hamowania, w tym hamowania fantomowego i awaryjnego, które pracownicy mieli polecenie utrzymywać poza dokumentacją.
Dane przedstawiają obraz pioniera samochodów elektrycznych, który wydaje się mieć znacznie większe problemy technologiczne niż wcześniej sądzono
Sebastian Matthes, redaktor naczelny Handelsblatt
Naruszenie ochrony danych osobowych
Przekazanie tej paczki Handelsblatt postawiło też Teslę w sprzeczności z unijnym ogólnym rozporządzeniem o ochronie danych (RODO). Pliki uznano za nieodpowiednio chronione: znaczna część danych osobowych klientów, pracowników i partnerów mogła zostać pobrana praktycznie przez każdego z dostępem wewnętrznym. W zbiorze znalazły się prywatne dane kontaktowe, dane bankowe klientów, wynagrodzenia i nazwiska byłych i obecnych pracowników Tesli, a obok nich to, co dziennikarze opisali jako ponad 23 000 wewnętrznych dokumentów. Równoległe śledztwo Reutersa z 2023 roku dorzuciło kolejną warstwę: między 2019 a 2022 rokiem grupy pracowników Tesli rozpowszechniały między sobą inwazyjne nagrania i zdjęcia wykonane przez kamery w samochodach klientów, traktując prywatne materiały (w tym ujęcie nagiego mężczyzny idącego do swojego auta) jak firmowe memy.
Nie pamiętam aż takiej skali naruszeń
Dagmar Hartge, Brandenburski inspektor ochrony danych
Brandenburski inspektor ochrony danych zawiadomił niemieckie władze w kwietniu 2023 roku, a następnie przekazał sprawę holenderskiemu organowi ochrony danych jako wiodącemu europejskiemu nadzorcy przetwarzania Tesli. Spektakularna kara w wysokości 3,5 miliarda dolarów, którą publikacje z 2023 roku wyliczyły z czteroprocentowego pułapu RODO, do dziś się nie zmaterializowała. Zmaterializował się natomiast amerykański pozew zbiorowy: Pai przeciwko Tesla, złożony we wrześniu 2023 roku w związku z ujawnieniem danych osobowych około 75 000 pracowników. W styczniu 2025 roku sędzia James Donato z Sądu Okręgowego Północnego Dystryktu Kalifornii skierował sprawę do prywatnego arbitrażu, uznając, że umowy o pracę Tesli włączały regulamin arbitrażowy JAMS.
Tesla uderza w źródło
Pierwszą reakcją Tesli na wyciek było nazwanie go kradzieżą. W ciągu kilku dni od pierwszej publikacji Handelsblatt norweska policja przeszukała dom Krupskiego na żądanie Tesli i zabezpieczyła jego komputer, telefon i nośniki danych. Firma uzyskała też zabezpieczenie sądowe, zakazujące mu rozmów z organami publicznymi i mediami. Publicznie Tesla nazywała go „byłym serwisantem" i „niezadowolonym byłym pracownikiem" oraz zapowiadała konsekwencje prawne wobec Handelsblatt i wobec źródła. Podobnie jak w przypadku Franka Serpico pokolenie wcześniej, ujawnienie musiało przejść przez dziennikarstwo, bo wewnętrzne kanały zawiodły.
Ta postawa nie wytrzymała w sądzie. 12 lipca 2024 roku Sąd Okręgowy w Buskerud uchylił zabezpieczenie i uznał Krupskiego za sygnalistę chronionego norweskim prawem pracy oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Ten sam sąd wrócił do sprawy w grudniu 2024 roku i nakazał Tesli wypłacić mu ponad 10 000 euro odszkodowania oraz około 170 000 euro zwrotu kosztów postępowania. To mniej niż 250 000 euro, których żądał, ale wyrok przerzuca koszty prawników na firmę, a nie na osobę ujawniającą.
W kwestii kamer w kabinie oficjalna linia Tesli pozostaje taka sama: jej system „został zaprojektowany od podstaw, żeby chronić Twoją prywatność". Tesla Files sprawiły, że to zdanie trudno powtarzać bez ironii.
Autopilot pod lupą amerykańskich agencji
Podczas gdy europejscy regulatorzy zajmowali się warstwą ochrony danych, agencje amerykańskie skupiły się na tym, co pliki mówiły o samych autach. W grudniu 2023 roku NHTSA zamknęła wieloletnie postępowanie w sprawie nadużyć Autopilota akcją serwisową 23V838, obejmującą około 2 milionów aut Tesli w Stanach Zjednoczonych. Aktualizacja przesłana przez sieć miała dodać bardziej widoczne ostrzeżenia wizualne, zaostrzyć kontrolę zaangażowania kierowcy i wyłączać Autopilota na tydzień, jeśli kierowca będzie ignorować kolejne ostrzeżenia.
Pięć miesięcy później NHTSA wróciła do sprawy. W kwietniu 2024 roku agencja ogłosiła osobne dochodzenie sprawdzające, czy poprawka faktycznie rozwiązała problem, po doliczeniu się co najmniej 20 kolejnych wypadków z włączonym Autopilotem już po aktualizacji. W październiku 2024 roku otworzyła drugie postępowanie, obejmujące tym razem około 2,4 miliona pojazdów, dotyczące opcji Full Self-Driving Tesli. Powodem były cztery wypadki w warunkach ograniczonej widoczności, w tym jedno śmiertelne potrącenie pieszego. NHTSA opisała tę sprawę jako nową: pytanie nie brzmiało już, czy kierowcy są wystarczająco uważni, lecz czy sam FSD jest w stanie wykryć zagrożenie na drodze.
Amerykański Departament Sprawiedliwości prowadzi równoległą ścieżkę. W zgłoszeniu do SEC z października 2023 roku Tesla ujawniła, że prokuratorzy wystawili wezwania dotyczące Autopilota, Full Self-Driving, zasięgu pojazdów, korzyści dla podmiotów powiązanych oraz decyzji kadrowych. Do maja 2024 roku Reuters informował, że śledztwo zawęziło się do możliwego oszustwa na rynku papierów wartościowych i oszustwa telekomunikacyjnego, badając, czy Tesla i Musk wprowadzali w błąd inwestorów oraz konsumentów co do realnych zdolności samojezdnych aut.
Ława przysięgłych uznaje Autopilota za wadliwego
Te same pytania trafiły na salę sądową 1 sierpnia 2025 roku. Federalna ława przysięgłych w Miami wydała wyrok w sprawie Benavides przeciwko Tesla, pierwszej amerykańskiej sprawie, w której konstrukcja Autopilota stanęła bezpośrednio przed przysięgłymi. Wypadek wydarzył się w kwietniu 2019 roku na Card Sound Road w Key Largo: Model S George'a McGee, z włączonym Enhanced Autopilot, przejechał na czerwonym świetle z prędkością 62 mil na godzinę i uderzył w 22-letnią Naibel Benavides Leon oraz jej chłopaka Dillona Angulo, który został ciężko ranny. Benavides zginęła na miejscu.
Ława przysięgłych zasądziła 243 miliony dolarów (43 miliony tytułem odszkodowania kompensacyjnego i 200 milionów tytułem odszkodowania karnego) i przypisała 33 procent winy Tesli, a 67 procent kierowcy. W postanowieniu z 20 lutego 2026 roku sędzia Beth Bloom z Sądu Okręgowego Południowej Florydy oddaliła wniosek Tesli o uchylenie werdyktu, pisząc, że materiał dowodowy z procesu z naddatkiem uzasadnia decyzję ławy. Dla firmy, która w narracji giełdowej traktowała oprogramowanie samojezdne jako wielobilionowy pas wzrostu, uznanie samego systemu za wadliwy odpowiada temu, co wyciekłe dokumenty opisywały zwykłą prozą od 2015 roku.
Od poufnego wycieku do publicznego rejestru
Tesla Files dawno wyrosły poza pierwotną serię artykułów Handelsblatt. Krupski otrzymał europejską nagrodę dla sygnalistów Blueprint for Free Speech 2023. Iwersen i Verfürden zamienili swoje materiały w książkę The Tesla Files: A Whistleblower, a Leak, a Fight for Truth, opartą na 100-gigabajtowej paczce, 23 000 dokumentów i setkach wywiadów. Wpisuje się ona w dłuższą tradycję książek opartych na ujawnieniach o silnych firmach, których wewnętrzne zapisy przeczyły oficjalnej wersji.
Listopad 2021 roku, kiedy Tesla była warta 1,2 biliona dolarów, był szczytem; wiosną 2023 roku, gdy wyciek ujrzał światło dzienne, wycena była mniej niż połowę niższa. Od tego czasu kapitalizacja wróciła w okolice biliona, ale warstwa regulacyjna i prawna, którą wyciek uruchomił, się nie cofnęła. Postępowania, które w momencie publikacji były tylko możliwością, są dziś zarejestrowanymi sprawami, dochodzeniami agencji oraz prawomocnym wyrokiem.
Dokumenty zrobiły dokładnie to, czemu przeciwdziałała polityka firmy. Polecenie, by reklamacje klientów przekazywać ustnie i nigdzie ich nie zapisywać, działało tylko tak długo, jak długo same dokumenty pozostawały w środku.
Audytor wewnętrzny, specjalista BHP, weryfikuje przestrzeganie wdrożonych systemów jakości. Monitoruje aktualność przepisów w zakresie komunikacji wewnętrznej i ochrony pracowników. Opracowuje dokumentację związaną z ryzykiem zawodowym i kształtowaniem postaw wspierających bezpieczną pracę.