John Barnett: sygnalista Boeinga 787, który nie dożył procesu

John Barnett: sygnalista Boeinga 787, który nie dożył procesu

John Barnett przepracował w Boeingu 32 lata. Przez siedem z nich był menedżerem jakości w fabryce w North Charleston, która buduje Boeing 787 Dreamliner. Mówił FAA, prasie i OSHA, że Boeing wypuszcza 787 z ukrytymi wadami. 9 marca 2024 r., w trakcie zeznań w sprawie o odwet, znaleziono go martwego w pickupie. Jego rodzina pozwała Boeinga rok później i zawarła ugodę w 2025 r.

John Barnett, menedżer jakości w fabryce Boeing 787 i sygnalista

John Barnett.

Pierwsza decyzja OSHA wypadła po stronie Boeinga. Barnett zmarł, zanim jego sprawa o odwet trafiła na rozprawę. Pozew o niesłuszną śmierć złożony przez rodzinę zakończył się poufną ugodą. Dokumenty sądowe ujawniły później kwotę 50 tys. dolarów. Sprawa pozostaje punktem odniesienia w prawie sygnalistów w USA, bo pokazuje, co AIR21 daje, a czego nie daje pracownikowi lotnictwa w kryzysie.

Kluczowe wnioski

  • John Barnett był menedżerem jakości Boeinga w fabryce 787 w North Charleston w Karolinie Południowej.
  • Zgłaszał kierownictwu i FAA luźne opiłki metalu, wadliwe maski tlenowe i nieodnotowane usterki.
  • W styczniu 2017 r. złożył w OSHA skargę o odwet w trybie AIR21. OSHA zamknęła ją po stronie Boeinga w 2020 r.
  • 9 marca 2024 r., podczas zeznań w apelacji, zginął od strzału z własnej broni.
  • Jego rodzina pozwała Boeinga o niesłuszną śmierć w marcu 2025 r. i zawarła ugodę w tym samym roku.

32 lata w Boeingu, siedem z nich w Charleston

John Mitchell Barnett urodził się w Mount Shasta w Kalifornii w lutym 1962 r. Do Boeinga dołączył w 1985 r. Większość kariery spędził w zakładzie w Everett w stanie Waszyngton. Tam właśnie zajął się kontrolą jakości. Współtworzył program szkoleniowy dla nowych inspektorów. Miał opinię człowieka, który wszystko skrupulatnie zapisuje.

W 2010 r. Boeing przeniósł go do nowej fabryki w North Charleston w Karolinie Południowej. Tam właśnie powstaje 787 Dreamliner. Zakład ruszał akurat wtedy, gdy Boeing rozkręcał całą linię 787. Barnett pracował tam przez kolejnych siedem lat jako menedżer jakości. Był ostatnią parą oczu sprawdzających samolot, zanim opuścił halę. Przeszedł na emeryturę w 2017 r. Już wtedy był na wojnie z własnymi przełożonymi.

Co Barnett powiedział FAA, New York Timesowi i BBC

Barnett wskazał trzy konkretne zagrożenia. Mówił, że 787 schodzą z linii z rozsypanymi opiłkami tytanu w pobliżu okablowania sterów lotu. Mówił, że nawet 1 na 4 awaryjne maski tlenowe nie przechodzą testów stanowiskowych. Mówił, że kierownicy naciskali, by nie odnotowywać usterek na papierze. Każdy z tych zarzutów ma swój ślad dokumentacyjny.

Opiłki brały się z procesu mocowania tytanowych nakrętek wciskowych. Drobne wióry osadzały się tam, gdzie nie powinny. Wewnętrzny audyt Boeinga to ryzyko przyjął. W 2017 r. FAA nakazała Boeingowi wyczyścić samoloty z tych opiłków przed dostawą. W tym samym roku raport FAA wykazał co najmniej 53 niezgodne części brakujące w magazynie zakładu. Boeing dostał polecenie uzupełnienia tych braków.

Sprawa masek tlenowych była ostrzejsza. Zespół Barnetta testował butle zasilające maski. Twierdził, że około jedna na cztery nie podawała tlenu do maski w symulowanej awarii. Boeing utrzymuje, że maski spełniają dziś specyfikację. FAA nie wycofała z eksploatacji żadnego 787.

Sprawą poszedł do mediów w kwietniu 2019 r. Rozmawiał z New York Timesem przy okazji obszernego tekstu Natalie Kitroeff. Artykuł pisał wprost: fabryka stawiała tempo ponad jakość. Cytował Barnetta, że nie widział jeszcze 787 z Charleston, pod którym mógłby się podpisać. Tę samą historię opowiedział BBC. Udzielił też wywiadu Ralphowi Naderowi. W 2022 r. wystąpił w netflixowym filmie Downfall: The Case Against Boeing.

AIR21, OSHA i cztery lata czekania

Barnett złożył skargę w OSHA 16 stycznia 2017 r. Skierował ją w trybie AIR21, czyli rozdziału ustawy Wendell H. Ford Aviation Investment and Reform Act, który chroni pracowników lotnictwa zgłaszających zagrożenia bezpieczeństwa. AIR21 prowadzi program sygnalistów OSHA. To główna prawna ochrona, jaką ma w USA pracownik branży lotniczej zgłaszający problem.

Skarga wymieniała szkody, jakie Boeing miał mu zadać w pracy. Słabe oceny pracownicze. Odcięcie od zespołu. Zablokowanie transferu do innych pionów Boeinga. Pogarda i lekceważenie ze strony wyższej kadry. Wszystko to, jak twierdził, było odpowiedzią na jego raporty bezpieczeństwa.

OSHA prowadziła sprawę prawie cztery lata. W listopadzie 2020 r. napisała, że nie ma uzasadnionych podstaw, by uznać, że Boeing naruszył ustawę. W 2021 r. zamknęła akta po stronie Boeinga. Barnett nie odpuścił. Wniósł sprzeciw. Przekazał sprawę federalnemu sędziemu administracyjnemu. Jego nowe pisma rozszerzyły zarzuty. Zespół wyznaczył rozprawę na czerwiec 2024 r. Nie zdążył.

Boeing 787-9 Japan Airlines na linii montażu końcowego w Boeing South Carolina

Boeing 787-9 Japan Airlines na linii montażu końcowego w Boeing South Carolina w 2018 r. Zdjęcie: airbus777 ©airbus777 (CC BY 2.0).

Zeznania w Charleston i 9 marca 2024 r.

Po przejściu na emeryturę Barnett mieszkał w rodzinnym domu w Luizjanie. Jeździł jaskrawopomarańczowym pickupem Dodge Ram. Na początku marca 2024 r. ruszył nim z powrotem do Charleston na trzy dni zeznań. Był świadkiem we własnej sprawie. Adwokaci Robert Turkewitz i Brian Knowles byli przy nim. Później powiedzieli NPR, że Barnett był w dobrym nastroju i nie mógł się doczekać zamknięcia tego rozdziału.

Trzeciego dnia się nie pojawił. Znajomi nie mogli go złapać. Policja pojechała sprawdzić, co się dzieje, do hotelu Holiday Inn, w którym się zatrzymał. Pickup stał zamknięty na parkingu. Kluczyk Barnett miał w kieszeni. Siedział w środku, za kierownicą, z raną postrzałową głowy. Pistolet trzymał w prawej dłoni. Na fotelu pasażera leżał notatnik na sprężynie.

Koroner hrabstwa Charleston Bobbi Jo O'Neal orzekła, że śmierć była samobójstwem. Policja w Charleston najpierw nie zamknęła sprawy, a następnie zakończyła ją raportem końcowym 17 maja 2024 r. Raport wiązał śmierć z chronicznym stresem, lękiem i PTSD związanymi z procesem. Pełne ustalenia śledztwa opublikował Post and Courier.

W notatniku była krótka wiadomość. Jedna linijka jest dziś szeroko cytowana. „Modlę się, żeby te s**********ny, co zniszczyły mi życie, zapłaciły!!! Modlę się, żeby Boeing zapłacił!!! Pochowajcie mnie twarzą do dołu, żeby Boeing i ich kłamliwe kierownictwo mogli pocałować mnie w tyłek." Inna linijka brzmiała: „Już dłużej tego nie wytrzymam." Jedyne odciski palców na kartkach należały do niego.

Co zarzuca pozew o niesłuszną śmierć

21 marca 2025 r., rok po śmierci Barnetta, jego rodzina złożyła cywilny pozew o niesłuszną śmierć w sądzie federalnym w Charleston. Pozew wskazuje Boeinga jako sprawcę jego „ciągłego cierpienia psychicznego i nieuniknionej śmierci". Twierdzi, że jego PTSD, depresja, lęk i ataki paniki były spowodowane bezprawnym postępowaniem Boeinga. Domaga się rozprawy przed ławą przysięgłych. Domaga się odszkodowań o charakterze karnym.

Rodzina pozostała przy Turkewitzu i Knowlesie. Do zespołu doszli też David Boies i Sigrid McCawley. Obu prawników kojarzy się z cywilnymi sprawami przeciwko majątkowi Jeffreya Epsteina. Pierwsza odpowiedź Boeinga miała trzy linijki. Firma napisała, że jest zasmucona śmiercią Barnetta i składa kondolencje. Zaprzeczyła, by jakiekolwiek działanie lub zaniechanie po jej stronie wyrządziło szkodę. Dłuższej odpowiedzi nie złożyła.

Hollings Judicial Center, sąd federalny w Charleston w Karolinie Południowej

Hollings Judicial Center w Charleston w Karolinie Południowej, siedziba federalnego Sądu Okręgowego, w którym złożono pozew o niesłuszną śmierć. Zdjęcie: Billy Hathorn ©Billy Hathorn (CC BY-SA 3.0).

Sprawa potoczyła się szybko. Strony poinformowały sąd, że osiągnęły ugodę w maju 2025 r. Wpis do akt z września 2025 r. podał kwotę co najmniej 50 tys. dolarów. Według dokumentów sądowych 20 tys. dolarów przeznaczono na koszty i wynagrodzenie prawników. Resztę dostała rodzina. Pełne warunki ugody objęto klauzulą poufności. Boeing oświadczył, że „kilka lat temu" podjął działania w sprawach zgłoszonych przez Barnetta i nadal zaprzecza, że to on doprowadził do jego śmierci.

Joshua Dean i powtarzający się scenariusz Boeinga

Dwa miesiące po Barnetcie zmarł kolejny sygnalista związany z Boeingiem. Joshua Dean był byłym audytorem jakości w Spirit AeroSystems. Spirit buduje kadłuby 737 MAX dla Boeinga w Wichita w Kansas. W październiku 2022 r. Dean zgłosił źle wywiercone otwory w tylnej grodzi ciśnieniowej kadłubów 737 MAX. W kwietniu 2023 r. Spirit go zwolnił. Pozwał o odwet.

Dean miał 45 lat i był zdrowy. W połowie kwietnia 2024 r. zaczął mieć problemy z oddychaniem. Trafił do szpitala, potem do drugiego. Rozwinęły się u niego zapalenie płuc i zakażenie MRSA. Zmarł w maju 2024 r. Jego śmierć nie była gwałtowna. Mimo to zbieg dwóch zgonów związanych z Boeingiem w ciągu dwóch miesięcy wstrząsnął prasą i Kapitolem.

W czerwcu 2024 r. dyrektor generalny Boeinga Dave Calhoun stanął przed senacką Stałą Podkomisją ds. Dochodzeń. Powiedział senatorom, że Boeing zwalniał pracowników za działania odwetowe wobec sygnalistów, ale nie podał nazwisk ani liczby. Przyznał, że firma ma problem kulturowy. Pod koniec roku odszedł ze stanowiska. Przesłuchania nie zaowocowały nową ustawą o bezpieczeństwie. Zasiliły za to przegląd warunkowego umorzenia ścigania, który wisiał nad Boeingiem przez całą resztę 2024 r.

Szersza lista sygnalistów Boeinga jest już długa. Charles Whitcomb, Mike Mongiello, Sam Salehpour, Ed Pierson, Roy Irvin: każdy wskazał inną usterkę albo inny problem kulturowy. Żaden nie wygrał jeszcze procesu. Sprawa Barnetta wciąż jest tą najbardziej widoczną. Jego nazwisko wraca w każdej kolejnej historii o bezpieczeństwie w Boeingu.

John Barnett: najczęściej zadawane pytania

Kim był John Barnett?

Był menedżerem kontroli jakości w Boeingu przez 32 lata. Pracował w zakładzie w Everett w stanie Waszyngton, a potem w North Charleston w Karolinie Południowej. Przeszedł na emeryturę w 2017 r. Stał się jednym z najgłośniejszych krytyków sposobu, w jaki Boeing buduje 787 Dreamliner.

Co według Barnetta było nie tak z 787?

Wskazał trzy rzeczy. Mówił, że opiłki tytanu osadzają się przy okablowaniu sterów lotu. Mówił, że nawet jedna na cztery awaryjne maski tlenowe nie przechodzą testów stanowiskowych. Mówił, że kierownicy naciskali, by pomijać dokumentację usterek. W 2017 r. FAA potwierdziła część jego zarzutów.

Czy pismo OSHA „bez podstaw" zakończyło jego sprawę?

Nie. W listopadzie 2020 r. OSHA stwierdziła, że nie ma uzasadnionych podstaw, by uznać, że Boeing naruszył AIR21. Barnett wniósł sprzeciw i przeniósł sprawę przed federalnego sędziego administracyjnego. Jego rozszerzona skarga miała trafić na rozprawę w czerwcu 2024 r.

Jak zmarł John Barnett?

Zmarł 9 marca 2024 r. w Charleston w Karolinie Południowej. Policja znalazła jego ciało w zamkniętym pickupie na parkingu Holiday Inn. Miał jedną ranę postrzałową głowy, pistolet trzymał w prawej dłoni. Koroner orzekła samobójstwo. Notatka w pickupie była adresowana do Boeinga.

Kto pozywa teraz Boeinga?

21 marca 2025 r. jego rodzina złożyła cywilny pozew o niesłuszną śmierć w sądzie federalnym w Charleston. Reprezentują ją Robert Turkewitz, Brian Knowles, David Boies i Sigrid McCawley. Boeing zaprzecza, że doprowadził do jego śmierci.

Ile Boeing zapłacił rodzinie?

Strony zawarły ugodę w maju 2025 r. Dokumenty sądowe upublicznione we wrześniu 2025 r. podają kwotę co najmniej 50 tys. dolarów, z czego 20 tys. dolarów przeznaczono na koszty i wynagrodzenie prawników. Pełne warunki ugody są niejawne.

Uczciwy bilans sprawy Barnetta jest taki, że fakty dotyczące bezpieczeństwa i fakty prawne rozchodzą się w przeciwne strony. FAA potwierdziła część jego historii. OSHA nie potwierdziła wątku o odwecie. Jego śmierć usunęła resztę sprawy z wokandy. Kwota 50 tys. dolarów, zestawiona z 32-letnim stażem i czterema latami postępowania w OSHA, nikomu, kto czyta akta, nie będzie pachniała sprawiedliwością. Kolejny inspektor jakości 787, który zobaczy coś niepokojącego, wie już teraz, na co AIR21 starczy, a na co nie. Suchira Balajiego, Jeffreya Wiganda i Barnetta łączy to samo: ścieżka prawna jest zbyt wolna dla człowieka, który już się załamuje. Tego Kongres wciąż nie naprawił.

Zaktualizowano
Kamila Caban

Badaczka i analityczka danych w obszarze sygnalizowania nieprawidłowości. Opowiada historie znanych sygnalistów i tło ich walki o odpowiedzialność.

Czy artykuł był interesujący? Podziel się nim z innymi
Może Cię również zainteresować