Sygnalista Mark MacGann ujawnił akta Uber Files

Sygnalista Mark MacGann ujawnił akta Uber Files

Mark MacGann był lobbystą Ubera. Dziś znany jest jako sygnalista, który ujawnił „Uber Files”. Przez ponad dwa lata kierował działaniami lobbingowymi Ubera w Europie i na Bliskim Wschodzie. W 2022 roku MacGann przekazał dziennikowi „The Guardian” ponad 124 000 wewnętrznych dokumentów. Zdecydował się na ten krok, ponieważ uważał, że Uber celowo łamał prawo w wielu krajach. Twierdził też, że firma okłamywała opinię publiczną co do tego, jak jej model „gig economy” (gospodarki platformowej) wpływa na kierowców. Ujawnione dokumenty, znane jako Uber Files, zrodziły poważne wątpliwości wobec giganta przewozów na żądanie. Pojawiły się zarzuty, że menedżerowie próbowali przekupywać czołowych polityków, by uzyskać korzystne dla siebie przepisy.

Kluczowe wnioski

  • Mark MacGann, były lobbysta Ubera, ujawnił ponad 124 000 plików w 2022 roku.
  • Dokumenty „Uber Files” pokazały, jak firma łamała prawo i używała „kill switchy” do ukrywania danych.
  • Wyciek ujawnił bliskie powiązania Ubera z czołowymi przywódcami, takimi jak Emmanuel Macron.
  • Te rewelacje pomogły w przeforsowaniu nowej unijnej dyrektywy o pracy platformowej w 2024 roku.
  • Uber twierdzi, że się zmienił, ale wciąż mierzy się z ogromnymi karami za naruszenia prywatności danych.

Ujawnione pliki pokazały, jak szefowie firmy próbowali zmieniać prawo na rynkach całego świata. Dotyczyło to między innymi Francji, Holandii i Rosji. Uber Files ujawniły globalny lobbing firmy. W sprawę zaangażowani byli politycy światowego formatu, w tym Joe Biden, Emmanuel Macron i Benjamin Netanjahu.

Obnażam system, który sprzedawał ludziom kłamstwo.
Mark MacGann

Łapówki, „kill switche” i cicha ekspansja

MacGann przyznał, że brał udział w tych działaniach, i wyraził skruchę. Jego przecieki pokazały, jak Uber naciskał na rządy, by zmieniały przepisy dotyczące taksówek. Wziął na siebie odpowiedzialność za reguły, które pomógł tworzyć. Przyznał, że kiedyś malował kierowcom „różowy obraz”, który nie był prawdziwy. Szczególnie żałował wykorzystywania kierowców jako broni. Z dokumentów wynika, że Uber kazał kierowcom protestować i strajkować, co narażało ich na niebezpieczeństwo.

Gdy Uber wchodził do nowego kraju, MacGann pomagał firmie poruszać się w gąszczu lokalnych przepisów. W Rosji próbował uruchomić usługę i zapłacił urzędnikowi bankowemu 300 000 dolarów za lobbing na rzecz firmy. Uber często otwierał nowe rynki, ignorując prawo i wprowadzając w błąd policję. Stosował też tajny lobbing i unikał podatków. Zatrudniał kierowców na umowach, które nie obejmowały nawet ubezpieczenia.

MacGann mówił, że plan był jasny od samego początku: prowadzić biznes bez zezwolenia, nawet jeśli było to niezgodne z prawem. Zasadą Ubera było: najpierw uruchom, potem pytaj. Liczono na to, że ludzie tak pokochają aplikację, iż prawo przestanie się liczyć. Doprowadziło to do licznych starć z tradycyjnymi firmami taksówkarskimi. W niektórych miejscach taksówkarze atakowali samochody i pracowników Ubera. Firma wykorzystywała też „kill switcha”. Było to narzędzie służące do odcinania policji od komputerów firmy podczas nalotów. Taktyka ta stała się publicznie znana dopiero po latach.

Myślę, że warto. Przemoc gwarantuje sukces.
Travis Kalanick o udziale kierowców Ubera w brutalnych protestach we Francji

Uprzywilejowany kanał Macrona

Dokumenty Uber Files obejmują lata 2014-2016. W tym czasie Emmanuel Macron był francuskim ministrem gospodarki. Pliki pokazują, że mocno wspierał Ubera. Odbył z szefami firmy ponad 50 rozmów telefonicznych, wymian mailowych i spotkań. Dokumenty sugerują, że próbował zmieniać francuskie prawo, by pomóc firmie. Menedżerowie Ubera prosili go nawet o pomoc w sprawach podatkowych.

Poważny konflikt wybuchł w 2016 roku podczas strajku taksówkarzy w Paryżu. Uber chciał uruchomić usługę „UberPop”. Pozwalała ona każdemu przewozić pasażerów własnym samochodem. We Francji uznano to za nielegalne. Zwykli taksówkarze musieli przejść 300-godzinne szkolenie. Musieli też wykupić licencję, która mogła kosztować nawet 250 000 euro. Droga na skróty wybrana przez Ubera doprowadziła do gwałtownych „wojen taksówkarskich”. Uber ostatecznie wycofał UberPop. W zamian Macron skrócił czas szkolenia wymagany do uzyskania licencji kierowcy.

Emmanuel Macron, prezydent Francji

Emmanuel Macron w listopadzie 2017 r.
©Rémi Jouan (CC BY 4.0)

Francuska komisja śledcza przedstawiła ustalenia 18 lipca 2023 r. Raport liczył 500 stron i zawierał 120 zeznań. Relację Macrona z Uberem określono w nim jako „uprzywilejowaną”. Odnotowano 34 kontakty między Uberem a biurem prezydenta. Pokazano nawet wiadomości, w których Macron zapraszał szefa Ubera na kolację. Raport nie wykazał, by Macron złamał prawo lub odniósł korzyści finansowe. Mimo to jego własna partia odmówiła głosowania nad dokumentem.

Pożyteczna walka w Holandii

Ujawnione dokumenty pokazały, że Uber utrzymywał bliskie relacje z urzędnikami podatkowymi w Holandii. To tam znajduje się główna siedziba firmy. Wiadomości sugerują, że holenderscy urzędnicy spowolnili w 2015 roku kontrolę podatkową Ubera. Postawiono im zarzut łamania prawa UE i tuszowania faktów.

Wyglądało na to, że Holendrzy pomogli Uberowi zaoszczędzić miliony na podatkach. Urząd skarbowy temu zaprzeczył i oświadczył, że traktuje wszystkich sprawiedliwie. Uber twierdził, że jest „platformą cyfrową”, a nie firmą taksówkarską. Pozwalało mu to unikać pewnych kosztów. Holenderscy urzędnicy dali Uberowi czas na uporządkowanie dokumentów. Ostatecznie Uber zgodził się udostępnić dane kierowców, byle tylko odwrócić uwagę od własnych podatków.

Lata później Uber został ukarany wysoką grzywną w Holandii. 22 lipca 2024 r. nałożono na firmę karę w wysokości 290 milionów euro. Powodem było przesyłanie danych kierowców do USA bez odpowiednich zabezpieczeń. Dane te obejmowały licencje, historię lokalizacji, a nawet dokumentację medyczną. Sprawa zaczęła się od skargi 170 francuskich kierowców. To jedna z najwyższych kar kiedykolwiek nałożonych na podstawie przepisów RODO.

Jak MacGann stał się źródłem

Po odejściu z Ubera w 2016 roku MacGann nie zabrał głosu od razu. Lata pandemii spędził na rozmyślaniu o tym, co wiedział. Myślał o kierowcach i o tym, że Uber zabierał im coraz więcej pieniędzy, a oni zarabiali coraz mniej.

Mark MacGann

Mark MacGann - Web Summit 2022
2 listopada 2022 r. w Lizbonie (Portugalia)

©Ramsey Cardy/Web Summit via Sportsfile
(CC BY 2.0)

Zainspirowała go Frances Haugen, która ujawniła dokumenty Facebooka. Śledził też, jak Tyler Shultz i Erika Cheung obnażają praktyki firmy Theranos. Pomogło mu to zrozumieć, że ujawnienie dokumentów nie jest zdradą, lecz właściwym postępowaniem.

Nie ma usprawiedliwienia dla tego, jak firma igrała z życiem ludzi. Jestem zniesmaczony i zawstydzony tym, że brałem udział w trywializowaniu takiej przemocy.
Mark MacGann

Nawet po odejściu z firmy jego życie było zagrożone. Uber przydzielił mu nawet ochroniarzy. W 2017 roku taksówkarze zaatakowali go w Brukseli. Twierdzi, że stres z czasów pracy w Uberze doprowadził do zdiagnozowania u niego zespołu stresu pourazowego (PTSD). W jednym z wywiadów opowiedział o cenie, jaką zapłacił. Prawnicy Ubera grozili mu karą w wysokości 30 000 euro dziennie za ujawnienie dokumentów. Kosztowałoby go to miliony. Groźba ta wciąż wisi w powietrzu, ale duże media ostrzegły Ubera, by go nie pozywał.

Obrona Ubera w duchu „resetu kulturowego”

W maju 2023 roku dyrektor generalny Ubera, Dara Khosrowshahi, rozmawiał z francuskimi urzędnikami. Powiedział, że nie przyszedł bronić przeszłości. Twierdził, że Uber jest dziś zupełnie inną firmą. Zauważył, że 90% obecnych pracowników dołączyło do firmy po 2017 roku. Przekonywał, że firma dziś współpracuje, zamiast walczyć z innymi.

Jedna z urzędniczek, Danielle Simonnet, nie zgodziła się z tym. Stwierdziła, że Uber używa słowa „elastyczność”, by nie przyznawać kierowcom realnych praw. Zapytany o nowe przepisy UE dyrektor generalny odparł, że kierowcy najbardziej cenią wolność. Pytał nawet, czy osoby tworzące przepisy rozmawiały w ogóle z jakimkolwiek kierowcą.

W tym samym roku zakończyło się unijne dochodzenie w sprawie Neelie Kroes. Była ona oskarżana o tajny lobbing na rzecz Ubera. Oczyszczono ją z zarzutów karnych, ale w raporcie stwierdzono, że Uber utrudniał dotarcie do prawdy. Krytycy uważają, że dowodzi to słabości unijnych przepisów o konflikcie interesów.

Co tak naprawdę zmieniły te dokumenty

Największa zmiana zaszła w UE. W 2024 roku przyjęto nowe prawo zwane dyrektywą o pracy platformowej. Weszło w życie 1 grudnia 2024 r. Zgodnie z nim wielu pracowników aplikacji powinno być uznawanych za pracowników etatowych. Nakłada też na firmy obowiązek przejrzystego informowania o tym, jak ich aplikacje zarządzają personelem. Państwa członkowskie UE mają teraz dwa lata na wpisanie tych zasad do prawa krajowego. Dokumenty Uber Files pomogły przyspieszyć ten proces.

Budynek Europa, siedziba Rady Europejskiej i Rady UE

Budynek Europa w Brukseli, siedziba Rady Europejskiej i Rady UE
©Guy Delsaut (CC BY-SA 4.0)

MacGann nadal działa. Obecnie jest stypendystą na Harvardzie. Pracuje nad regulacjami dla „gig economy”. Pomógł też założyć organizację non-profit wspierającą innych sygnalistów. Pod koniec 2024 roku apelował do wyborców w USA, by przyznali kierowcom prawo do tworzenia związków zawodowych. Dziś przekonuje, że pracownicy potrzebują realnej ochrony. Mówi, że firmy często opowiadają różne historie różnym ludziom.

Uber wciąż broni swojej przeszłości. Firma twierdzi, że rok 2017 był „czystym zerwaniem” z przeszłością. Utrzymuje, że Uber Files opisują jedynie starą wersję firmy. MacGann pozwał firmę o premię w wysokości 550 000 euro i otrzymał większość tej kwoty. Groźba pozwania go za przeciek wciąż wisi w powietrzu, ale do tej pory nic się nie wydarzyło. Sprawa Uber Files jest wyjątkowa. Doprowadziła do uchwalenia nowych praw i wnikliwych dochodzeń. Pokazuje, że nawet bogata firma nie zatrzyma prawdy, gdy sygnalista postanowi przemówić.

Zaktualizowano
Agata Malik-Bosak

Audytorka wewnętrzna i specjalistka ds. BHP. Pisze o biznesowej wartości sygnalizowania, dużych przeciekach i argumentach za dedykowanymi narzędziami zgłoszeń.

Uruchom kanał zgłoszeń sygnalistów w niecałe 5 minut!

Gotowa strona zgłoszeniowa zgodna z ustawą o ochronie sygnalistów. Wdrożysz ją bez programisty.