Kanały zgłaszania dla sygnalistów - histora dyrektora generalnego Hewlett-Packard Marka Hurda

Kanały zgłaszania dla sygnalistów - histora dyrektora generalnego Hewlett-Packard Marka Hurda

Mark Hurd kierował Hewlett-Packardem przez pięć lat i zmienił firmę w pupila Wall Street. Później, 6 sierpnia 2010 roku, zarząd ogłosił jego odejście, powołując się na nieścisłe rozliczenia delegacji składane w trakcie nieujawnionej, prywatnej relacji z osobą współpracującą z firmą. Sprawę pamięta się jako nagłówek o skandalu obyczajowym, ale decyzja, która zakończyła jego karierę, dotyczyła w istocie braku kanału zgłoszeniowego. Skarga, która trafiła do przewodniczącego rady dyrektorów HP, nie przyszła żadną drogą wewnętrzną. Przyszła w formie listu od znanej amerykańskiej prawniczki.

Mark Hurd, ówczesny prezes Oracle, na zdjęciu z 2010 roku

Mark Hurd na konferencji Oracle we wrześniu 2010 roku, miesiąc po jego rezygnacji z HP.
© Oracle PR (CC BY 2.0)

Wzorowe CV i nagły upadek

Hurd spędził dwadzieścia pięć lat w NCR: dołączył w 1980 roku jako młodszy sprzedawca i w 2003 roku awansował na dyrektora generalnego. Dwa lata później HP zatrudniło go jako następcę Carly Fioriny z zadaniem uporządkowania sytuacji po kontrowersyjnej fuzji segmentu PC i odbudowania zaufania inwestorów. Udało mu się. Agresywne cięcia kosztów i seria przejęć mniej więcej podwoiły kapitalizację HP w okresie jego prezesury i do połowy 2010 roku Hurd uchodził za jednego z najbardziej wpływowych operatorów w Dolinie Krzemowej.

Upadek przyszedł bez ostrzeżenia. Pod koniec czerwca 2010 roku prawniczka reprezentująca byłą współpracownicę marketingową HP wysłała list do ówczesnego przewodniczącego rady dyrektorów HP Lawrence'a Babbio, zarzucając Hurdowi molestowanie seksualne. Rada przekazała sprawę zewnętrznej kancelarii, otworzyła dochodzenie i w ciągu sześciu tygodni zażądała jego rezygnacji. Współpracownicą była Jodie Fisher, była aktorka zatrudniona w latach 2007 do 2009 roku do prowadzenia spotkań z udziałem kadry zarządzającej w stawce 5 000 dolarów za wystąpienie. Prawniczką była Gloria Allred. Ani Fisher, ani nikt inny nigdy nie złożył w HP zgłoszenia wewnętrznego.

Co naprawdę ustaliło dochodzenie

Postępowanie rady dyrektorów oczyściło Hurda z samego zarzutu molestowania. Nie oczyściło go natomiast z rozliczeń delegacji. Śledczy ustalili, że w wielu przypadkach, gdy Hurd przebywał z Fisher, dokumenty firmy wskazywały na innych towarzyszy kolacji albo opisywały posiłek jako rutynowy wydatek służbowy. Hurd nie ujawnił prywatnej relacji radzie dyrektorów, a niedokładne rozliczenia w praktyce ją ukrywały. To, a nie sam list o molestowaniu, stanowiło naruszenie standardów postępowania w biznesie HP, którego dyrektorzy nie byli w stanie zignorować.

Siedziba Hewlett-Packard w Palo Alto w Kalifornii

Główna siedziba Hewlett-Packard w Palo Alto.
© LPS.1 (public domain)

Sama Fisher mówiła później, że nie chciała, by Hurd stracił pracę. Po jego rezygnacji oświadczyła publicznie, że jest "zaskoczona i zasmucona" tym, co się stało, i że nigdy nie był to jej zamiar. Hurd dogadał się z nią prywatnie dzień przed swoim odejściem, bez żadnej wpłaty ze strony HP. Jego własne oświadczenie pożegnalne było jak na okoliczności wyjątkowo powściągliwe:

Zdałem sobie sprawę, że były przypadki, w których nie spełniałem standardów i zasad zaufania, szacunku i uczciwości, za którymi opowiadałem się w HP.
Mark Hurd, oświadczenie po rezygnacji

HP wypłaciło mu odprawę w gotówce wartą około 12 milionów dolarów, do tego pakiet akcji ograniczonych i świadczeń emerytalnych o wartości oszacowanej na poziomie dolnej połowy zakresu trzydziestu kilku milionów dolarów. Sama wysokość pakietu stała się odrębnym ogniskiem zapalnym: osobnym sporem o zasady ładu korporacyjnego, dotyczącym tego, jak rozstanie "z winy pracownika" może współistnieć z wielomilionową odprawą.

Przeprowadzka do Oracle i pozew HP

Miesiąc później, 6 września 2010 roku, Oracle zatrudnił Hurda jako współprezesa u boku Safry Catz. HP odpowiedziało pozwem, argumentując, że objęcie wysokiego stanowiska u bezpośredniego konkurenta nieuchronnie naraża strategiczne plany HP na ujawnienie. Larry Ellison odpisał otwartym listem, w którym nazwał pozew "mściwym" i zarzucił radzie dyrektorów HP "lekceważące" podejście do wspólnych klientów i akcjonariuszy obu firm.

Spór sądowy trwał zaledwie dwa tygodnie. Hurd zrzekł się około połowy nieruchomych jeszcze pakietów akcji HP, które mu się należały, obie firmy wycofały się z publicznej wymiany ciosów, a on rozpoczął pracę w Oracle. Ugoda zrobiła dokładnie to, czego HP nie mogło wiarygodnie zrobić w trakcie pierwotnego dochodzenia: przeniosła trudną sprawę wewnętrzną z prasy do prywatnego rozstrzygnięcia.

Drugie życie, a potem przedwczesny koniec

W Oracle Hurd odpowiadał za sprzedaż i obsługę klienta, a Catz nadzorowała finanse i operacje. 18 września 2014 roku, gdy Ellison wycofał się z bieżącego zarządzania, oboje zostali awansowani na współdyrektorów generalnych. Kolejne pięć lat to okres, w którym Oracle przestawiło się z pakietowych baz danych on-premises na subskrypcje chmurowe, co do 2019 roku odpowiadało już za ponad połowę zysków firmy.

We wrześniu 2019 roku Hurd ogłosił, że bierze urlop, by zająć się nieujawnionym problemem zdrowotnym. Zmarł pięć tygodni później, 18 października 2019 roku, w wieku 62 lat; ówczesna prasa wskazywała na chorobę nowotworową. Publiczny hołd Ellisona opisywał go jako "błyskotliwego i kochanego lidera". Skandal w HP był wtedy już niemal dziesięcioletnią notką w dłuższej karierze. Pytanie instytucjonalne, które wtedy postawił, nie zniknęło jednak nigdzie.

Dlaczego wewnętrzny kanał zmieniłby ten przebieg

Strukturalny szczegół sprawy HP jest niewielki i łatwo go przeoczyć. Fisher była zewnętrzną współpracowniczką, a nie pracownicą, i wewnątrz HP nie istniała żadna jasna, anonimowa, dostępna dla kontrahentów droga do zgłoszenia obaw dotyczących prezesa. Pierwsze, co zarząd usłyszał o tej relacji, to list zewnętrznej prawniczki, który wylądował w skrzynce przewodniczącego rady. W tym momencie jedyną dostępną reakcją było drogie zewnętrzne dochodzenie pod presją prasy.

Wewnętrzny kanał zapewniający poufność i anonimowość nie rozstrzygnąłby leżącej u podstaw kwestii prywatnej relacji (to zawsze pozostawało w gestii samego Hurda), ale prawdopodobnie ujawniłby wzór nieprawidłowych rozliczeń o wiele wcześniej, kiedy była to jeszcze rozmowa działu finansów, a nie historia z Wall Street. To różnica między mechanizmem kontroli, który wychwytuje problem przy pierwszym sygnale, a takim, który aktywuje się dopiero wtedy, gdy problem stał się publicznym kryzysem. Można to porównać ze ścieżką, jaką wybrał David Grusch, gdy zgłosił obawy dotyczące zatajania informacji o UAP: ustawowy kanał, użyty zgodnie z przeznaczeniem, zanim cokolwiek z tego dotarło do konferencji prasowej.

Co naprawdę musi mieć dobry kanał zgłoszeniowy

Na tle historii Hurda wymagania projektowe wewnętrznego kanału zgłoszeniowego stają się konkretne, a nie abstrakcyjne. Poufność i realna opcja anonimowości to element nośny. Kontrahent nie podpisze się imieniem i nazwiskiem pod skargą na urzędującego prezesa, a większość pracowników też nie. Kanał, który wymusza identyfikację już na pierwszym kroku, w praktyce obsługuje zażalenia, które wcześniej trafiły do przełożonego i zostały odrzucone: czyli dokładnie tę grupę spraw, w której najmniej prawdopodobne jest wykrycie wczesnego stadium nieprawidłowości.

Równie ważna jest niezależność od linii zarządczej osoby, której zgłoszenie dotyczy. Jeśli ten sam dział HR, który prowadzi oceny okresowe kadry zarządzającej, jest jednocześnie pierwszym punktem przyjmowania skarg na tę kadrę, czytelnik proszony o skorzystanie z takiego kanału łatwo policzy konflikt interesów. Działający kanał albo raportuje do niezależnego komitetu rady dyrektorów, albo do zewnętrznego dostawcy odbierającego zgłoszenia, albo nie funkcjonuje jako kanał w ogóle. Upadek Theranosa to podręcznikowy przykład: Tyler Shultz i Erika Cheung zgłaszali obawy najpierw wewnątrz firmy, zostali zignorowani i stali się skutecznymi sygnalistami dopiero po wyjściu na zewnątrz.

Pozostały element to wiarygodna ochrona przed odwetem, w tym pętla zwrotna informująca zgłaszającego, co stało się z jego sprawą. Opublikowanie zasad zakazu odwetu na intranecie zalicza punkt na liście kontrolnej działu zakupów; nie zmienia to jednak zachowań w organizacji. Zachowania zmieniają udokumentowane wnioski z dochodzeń, rozliczanie kierowników liniowych w przypadkach karania osoby, która zgłosiła sprawę, oraz zobowiązanie na poziomie rady dyrektorów, że ustalenia dotyczące odwetu trafiają wprost na biurko dyrektorów. Tam, gdzie czegoś z tego brakuje, infolinia jest artefaktem zgodności, a nie aktywnym mechanizmem kontroli.

Reset regulacyjny po 2010 roku

Instytucjonalna odpowiedź na sprawy podobne do HP była znacząca. W Stanach Zjednoczonych program sygnalistów SEC (powołany przez ustawę Dodda-Franka w 2010 roku, w tym samym, w którym odszedł Hurd) wypłacił do dziś ponad 2 miliardy dolarów na rzecz 444 indywidualnych sygnalistów. Najwyższa pojedyncza nagroda wyniosła 279 milionów dolarów; tylko w roku obrachunkowym 2024 SEC wypłaciła ponad 255 milionów dolarów w 47 sprawach. Konstrukcja przewiduje wypłatę procentu od odzyskanej kary, co oznacza, że skuteczne zgłoszenie potrafi odmienić sytuację finansową zgłaszającego i jest przynajmniej formalnie chronione przed odwetem dzięki regułom poufności agencji.

Tablica przy wejściu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Kirchberg, Luksemburg.
© Luxofluxo (CC BY-SA 4.0)

Europejski reset jest młodszy i wolniejszy. Dyrektywa UE 2019/1937 wymagała od każdego państwa członkowskiego wprowadzenia ustawy o ochronie sygnalistów do 17 grudnia 2021 roku; wiele państw przekroczyło ten termin o lata. 6 marca 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości UE nałożył kary ryczałtowe na pięć z nich: Niemcy 34 miliony euro, Czechy 2,3 miliona euro, Węgry 1,75 miliona euro, Estonię 500 tysięcy euro plus 1 500 euro za każdy dzień utrzymującego się braku transpozycji oraz Luksemburg 375 tysięcy euro. Wszystkie państwa członkowskie zdążyły od tego czasu wdrożyć główne przepisy, choć w ocenie samej Komisji żadne z nich nie może jeszcze być uznane za w pełni zgodne. Krajowe warianty, w tym francuska reforma loi Sapin II, wyznaczają minimalny poziom tego, jak w praktyce ma wyglądać działający kanał wewnętrzny w organizacjach przekraczających dość niskie progi zatrudnienia.

Obok minimum prawnego stoi standard wytyczny ISO 37002:2021. Z założenia ISO 37002 nie podlega certyfikacji; to dokument typu B, czyli przewodnik. Jego trzy filary (zaufanie, bezstronność, ochrona) to te same, które operacjonalizuje dyrektywa unijna i te same, których zabrakło w sprawie Hurda. Wiele firm, zwłaszcza zewnętrznych dostawców obsługujących pierwszy kontakt ze zgłoszeniami, traktuje ten standard jako de facto specyfikację.

Czytana na tym tle historia Marka Hurda przestaje być tylko korporacyjną opowieścią o ładzie zarządczym albo, jak skłonna jest ją przedstawiać całe pokolenie filmów o sygnalistach, moralną przypowieścią. Jest wczesnym punktem danych dłuższego przejścia: od świata, w którym zgłoszenie nieprawidłowości popełnianych przez wpływowego prezesa wymagało znanego prawnika i cyklu prasowego, do takiego, w którym to samo zgłoszenie ma uregulowaną drogę, ustawową ochronę, a w niektórych jurysdykcjach również wymierną nagrodę finansową. Infrastruktura dostępna dla osoby w sytuacji Fisher nie jest doskonała i sprawy w stylu HP będą nadal się pojawiać. Ale asymetria się przesunęła i kolejny dyrektor, który liczy, że ciche manipulacje przy rozliczeniach delegacji po prostu pozostaną ciche, ma znacznie węższy margines niż ten, który miał Hurd w 2010 roku.

Zaktualizowano
Marta Giemza

Koordynator ds. zasobów ludzkich, specjalizuje się w sprawach kadrowych z zakresu prawa pracy. Ekspert do spraw etyki korporacyjnej. Aktywna promotorka ochrony sygnalistów.

Czy artykuł był interesujący? Podziel się nim z innymi
Może Cię również zainteresować