Sygnalista NYPD Frank Serpico ujawnił korupcję w policji

Sygnalista NYPD Frank Serpico ujawnił korupcję w policji

Frank Serpico ma 90 lat i nadal się wypowiada. Z małego gospodarstwa w Stuyvesant w stanie Nowy Jork odpisuje na listy od młodych funkcjonariuszy. Sześćdziesiąt lat temu wstąpił do nowojorskiej policji, bo chciał uczciwie pracować. To, co tam zastał i jaką cenę za to zapłacił, jest powodem, dla którego jego nazwisko nadal pozostaje synonimem konkretnego rodzaju odwagi: policjanta, który nie chce odwracać wzroku.

Frank Serpico, były detektyw NYPD i sygnalista, na zdjęciu z 2013 roku.

Frank Serpico w 2013 r.
©Joeyjojo86 (CC BY-SA 3.0)

Kluczowe punkty

  • Frank Serpico to funkcjonariusz NYPD, który odmówił brania łapówek i zgłaszał korupcję wokół siebie.
  • Jego artykuł z kwietnia 1970 r. w „New York Times" zapoczątkował Komisję Knappa, która stwierdziła, że korupcja w NYPD była normą.
  • Jego właśni koledzy z asysty zostali na korytarzu, gdy postrzelono go w twarz podczas obławy narkotykowej w 1971 r.
  • Książka Petera Maasa z 1973 r. i film z Alem Pacino uczyniły „Serpico" synonimem uczciwego policjanta, który zgłasza swoich.
  • W wieku 90 lat Serpico wciąż powtarza, że kanał zgłoszeń działa tylko wtedy, gdy przełożeni tolerują to, co przez niego przepływa.

Brooklyński policjant, który nie chciał wziąć koperty

Francesco Vincent Serpico urodził się 14 kwietnia 1936 r. na Brooklynie, jako najmłodszy syn robotniczej rodziny włosko-amerykańskiej, która prowadziła zakład szewski. Spędził dwa lata w wojsku. Wieczorowo zrobił dyplom z nauk policyjnych w City College of New York. Do nowojorskiej policji wstąpił w 1959 r. Został patrolowym, potem przeszedł do pracy po cywilnemu w Bureau of Criminal Investigation. Wydział zajmował się hazardem, narkotykami i prostytucją. To tam, jak szybko się przekonał, leżały prawdziwe pieniądze.

Koperty zbierano według ustalonego harmonogramu. Pieniądze pochodziły od bukmacherów i grup wymuszających haracze (tych samych ludzi, których wydział miał ścigać). Nowi funkcjonariusze dostawali swoją działkę bez względu na to, czy o nią prosili. Serpico jej brać nie chciał. Koledzy uznali go za informatora albo wariata. Tak czy inaczej, odcięli go od reszty. W wydziale, w którym wsparcie kolegów decyduje o tym, czy wraca się do domu, takie odcięcie samo w sobie było groźbą. Serpico kilkakrotnie był odznaczany za solidną pracę policyjną, ale każde wyróżnienie czyniło go jeszcze bardziej niewygodną postacią dla kolegów, których koperty wciąż odrzucał.

Zgłaszanie w górę i bycie ignorowanym

Przez całe lata sześćdziesiąte Serpico zanosił to, co widział, do ludzi, którzy mieli coś z tym zrobić. Rozmawiał z przełożonymi. Razem z innym uczciwym funkcjonariuszem, Davidem Durkiem, zaniósł swoje obawy do Johna Walsha, szefa służb inspekcyjnych NYPD, a także do miejskiego Departamentu Dochodzeń. Dotarł nawet do biura burmistrza Johna Lindsaya. Zeznawał później, że odpowiedź zawsze wyglądała tak samo. W pokoju padały życzliwe pomruki. Nic za tym nie szło. A z góry wracało ciche słowo, że funkcjonariusz składający skargę powinien dobrze przemyśleć swoją karierę.

To jest część, którą większość opowieści pomija. Serpico nie ominął drogi służbowej i nie pobiegł od razu do prasy. Korzystał z niej latami. Sama droga służbowa była zepsuta, a ludzie w niej nie mieli żadnego interesu w tym, żeby ją naprawiać. Pod koniec dekady doszedł do wniosku, że nikt w ratuszu, w policji ani w prokuraturze nie ruszy się, dopóki sprawa nie trafi na pierwszą stronę gazety. Postanowił więc, że tam ją wpuści.

Rozmowa z „The New York Times"

25 kwietnia 1970 r. „Times" opublikował na pierwszej stronie tekst reportera Davida Burnhama. Nagłówek brzmiał „Łapówki dla policji w Nowym Jorku idą w miliony". Wymienionym z nazwiska źródłem był patrolowy Frank Serpico. Artykuł opisywał koperty, wypłaty i tolerancję dla korupcji ciągnącą się od szeregowych funkcjonariuszy aż po najwyższych dowódców. Trafił na miasto, które już szykowało się na rozliczenie z własną policją. Tego samego wieczoru dziennikarze pytali burmistrza Lindsaya, co zamierza z tym zrobić.

Powołał komisję śledczą pod przewodnictwem Whitmana Knappa, sędziego federalnego, o którym wiadomo było, że nie sprzyja ratuszowi. Komisję do Zbadania Zarzutów Korupcji w Policji powołano zarządzeniem burmistrza w maju 1970 r. Prasa skróciła jej nazwę do nazwiska przewodniczącego. Komisja Knappa miała zweryfikować zarzuty Serpico publicznie, na protokole.

Werdykt Komisji Knappa

Komisja przez ponad rok zbierała zeznania niejawne. Potem otworzyła publiczne przesłuchania 18 października 1971 r. Były transmitowane w telewizji. Nowojorczycy oglądali, jak bukmacherzy, funkcjonariusze po cywilnemu i garstka uczciwych policjantów opisują prostym językiem to, czego większość miasta i tak się już domyślała. Serpico zeznawał w październiku i ponownie w grudniu 1971 r. Zdania z tego drugiego wystąpienia są cytowane do dziś. „Atmosfera, w której uczciwy policjant mógłby działać bez obawy o ośmieszenie lub odwet, jeszcze nie istnieje." Ostrzejsze zdanie, to, które ukształtowało każdą późniejszą rozmowę o reformie policji, padło w tym samym zeznaniu.

„Korupcja w policji nie może istnieć, jeżeli nie jest tolerowana na wyższych szczeblach."
Frank Serpico, zeznanie przed Komisją Knappa, grudzień 1971 r.

W końcowym raporcie komisji, opublikowanym w 1972 r., pojawiło się rozróżnienie, które od tamtej pory weszło na stałe do słownika reformy policji. Trawożercy to funkcjonariusze, którzy brali koperty trafiające im w ręce i poza tym płynęli z prądem. Mięsożercy to mniejsza, bardziej agresywna grupa, która sama wymuszała pieniądze. Werdykt był brutalnie szczery. W ówczesnym NYPD trawożerstwo nie było wyjątkiem. Było systemem. Przesłuchania odbywały się rok przed telewizyjnym rozliczeniem Watergate. Przygotowały kraj, który miał się dopiero nauczyć patrzeć, jak instytucje badają same siebie.

Miasto odpowiedziało nowym wydziałem spraw wewnętrznych (Internal Affairs Division), obowiązkową rotacją z wydziałów po cywilnemu oraz stałą Komisją do Walki z Korupcją w Policji (Commission to Combat Police Corruption). Ta komisja do dziś składa coroczne raporty. Akta Komisji Knappa znajdują się w publicznym zbiorze Lloyd Sealy Library na John Jay College. Leżą obok zeznań z późniejszych komisji, które raz po raz wracały do tego samego problemu.

3 lutego 1971 r., 778 Driggs Avenue

Zanim komisja zdążyła rozpędzić się na dobre, Serpico od lat uchodził wśród własnych kolegów za obciążenie. 3 lutego 1971 r. poprowadził obławę narkotykową pod przykryciem w mieszkaniu na czwartym piętrze przy 778 Driggs Avenue w brooklyńskim Williamsburgu. Diler, Edgar Echevarria, otworzył drzwi. Zorientował się, co się dzieje, i strzelił mu w twarz.

Słabo oświetlony korytarz nowojorskiej kamienicy czynszowej z lat siedemdziesiątych nocą, oddający atmosferę brooklyńskiego budynku, w którym postrzelono Serpico.

Pocisk uszkodził nerw słuchowy i pozostawił odłamki w pobliżu mózgu. Serpico przeżył. Stracił jednak słuch w lewym uchu na zawsze. Doszedł do tego przewlekły ból, który ostatecznie zmusił go do przejścia na rentę. Dwóch funkcjonariuszy z jego asysty, Gary Roteman i Arthur Cesare, nie weszło za nim do mieszkania. Zostali na korytarzu. Czy się sparaliżowali, zawahali, czy świadomie nie ruszyli? Śledczy spierają się o to od tamtej pory. Sam Serpico w wywiadach mówi jasno: jego zdaniem decyzja była celowa. Tej nocy zasłużył na Medal of Honor. Leżał on bez ceremonii przez pół wieku, aż w grudniu 2021 r. Serpico napisał o tym sam.

Burmistrz-elekt Eric Adams odpisał w ciągu kilku godzin i obiecał naprawić zaniedbanie. NYPD wręczyła Serpico medal osobiście 3 lutego 2022 r., dokładnie pięćdziesiąt lat po postrzale. Skromną uroczystość Serpico nazwał mocno spóźnioną.

Po rekonwalescencji Serpico odszedł z NYPD. Przez kilka lat mieszkał w Szwajcarii i Holandii. Potem wrócił. Przez większość ostatnich trzech dekad mieszka w stanie Nowy Jork, w przerobionej stodole pod Stuyvesant. Tam hoduje kury, odpowiada ręcznie na listy i odbiera telefon od każdego dziennikarza, który zadzwoni.

Film Pacino i jego długie kulturowe życie

Historia Franka Serpico dotarła daleko poza Nowy Jork dzięki filmowi „Serpico" z 1973 r. w reżyserii Sidneya Lumeta. Al Pacino zagrał rolę tytułową. Film jest adaptacją biografii „Serpico" autorstwa Petera Maasa, wydanej w 1973 r. Książka pokazała sprawę masowej publiczności i sprzedała się w ponad trzech milionach egzemplarzy. Pacino zagrał go jako wycieńczonego, brodatego, coraz bardziej samotnego. Kreacja przyniosła mu nominację do Oscara. Samo nazwisko stało się trwałym językowym skrótem na policyjnego sygnalistę. Film trzyma się faktów bliżej niż większość filmów biograficznych. Lumet kręcił na ulicach, na których naprawdę rozegrały się wydarzenia. Serpico był w stałym kontakcie z Pacino w trakcie przygotowań.

Al Pacino w roli Franka Serpico w filmie z 1973 roku, z brodą i nasuniętą czapką.

Al Pacino jako Serpico, 1973 r.
©Paramount Pictures (public domain in the US)

Legenda obrastała w kolejne warstwy. W dokumencie Antonina D'Ambrosia z 2017 r. „Frank Serpico" sam Serpico opowiada przed kamerą własne życie, z brodą nienaruszoną mimo osiemdziesiątki. W marcu 2024 r. wydawnictwo Roaring Brook Press opublikowało „Marked Man: Frank Serpico's Inside Battle Against Police Corruption" autorstwa Johna Florio i Ouisie Shapiro. To biografia dla młodzieży. Serpico napisał do niej przedmowę. Trafia dziś na listy lektur w akademiach policyjnych. Następnie we wrześniu 2024 r. Netflix wypuścił „Rebel Ridge" Jeremy'ego Saulniera. Weteran piechoty morskiej grany przez Aarona Pierre'a mierzy się ze skorumpowaną policją w małym mieście w Luizjanie. Kryptonim jedynego uczciwego funkcjonariusza, który mu pomaga, brzmi oczywiście Serpico. Film w pierwsze trzy dni zebrał 31,2 miliona odsłon i 96-procentową ocenę na Rotten Tomatoes. Pół wieku po sprawie pierwowzoru skrót wciąż działa bez tłumaczenia.

NYPD ery Adamsa pokazuje, że lekcja się nie przyjęła

Czy reformy Knappa zadziałały? Szczera odpowiedź brzmi: opóźniły kolejną rundę. Nie zapobiegły jej. Same z siebie zapobiec nie mogą. Ostatnie dwa lata NYPD są tego dowodem numer jeden. 13 września 2024 r. komendant Edward Caban podał się do dymisji. Agenci federalni zarekwirowali jego sprzęt elektroniczny. Działali w ramach śledztwa korupcyjnego dotyczącego administracji burmistrza Erica Adamsa. Śledztwo dosięgnęło jego brata bliźniaka Jamesa. Miał on oferować właścicielom klubów nocnych pomoc w „problemach" z NYPD za 2500 dolarów od sprawy. W grudniu 2024 r. ze stanowiska odszedł też najwyższy rangą umundurowany funkcjonariusz, szef departamentu Jeffrey Maddrey. Porucznik Quathisha Epps złożyła przeciwko niemu federalną skargę. Zarzuciła mu, że żądał seksu w zamian za nadgodziny. W styczniu 2025 r. FBI weszło z przeszukaniem do jego domu. W samym 2024 r. miasto Nowy Jork wypłaciło około 206 milionów dolarów ugód w 953 odrębnych sprawach o nadużycia policji i prokuratury.

Literatura naukowa o tym, co spotyka funkcjonariuszy próbujących zgłosić cokolwiek od środka, od czasów Serpico nie zrobiła się weselsza. Przegląd USA Today objął ponad 300 spraw policyjnych sygnalistów z poprzedniej dekady. Większość tych, którzy próbowali zgłaszać nadużycia wewnątrz służb, spotkał odwet. Badanie z 2025 r. dotyczące policyjnych sygnalistów w Anglii i Walii opisało to doświadczenie jako „rozszczepienie tożsamości" wynikające z „odczuwanej zdrady instytucjonalnej". Sprawa Jeffreya Wiganda w Brown & Williamson, rozegrana trzy dekady po Serpico, poszła według tego samego schematu: zgłoś w górę, zostań zignorowany, dostań karę za wyjście na zewnątrz.

W wieku 90 lat Serpico nadal odbiera telefony. Niedawno dziennikarz zapytał go o radę dla młodego funkcjonariusza, który zastanawia się nad zgłoszeniem kolegi. Padła ta sama odpowiedź, którą Serpico powtarza od 1971 r.: nie licz na to, że instytucja ci podziękuje, i nie uciekaj, gdy masz rację. Z książki Florio i Shapiro przyjął jedno nowe słowo. O sobie mówi nie sygnalista, lecz Lamplighter, latarnik, którego zadaniem jest rzucić światło na to, co już tam było. Sama infrastruktura nie wykona za nikogo roboty. Kanał wewnętrzny, zewnętrzny regulator, narzędzie do anonimizacji, zakaz odwetu: nic z tego samo w sobie nie wystarczy. O wszystkim decyduje to, czy ludzie nad kanałem zechcą tolerować to, co przez ten kanał spłynie. Tej lekcji Serpico nauczył się drogo. Sześćdziesiąt lat później rachunek wciąż leży w szufladzie biurka.

Frank Serpico: najczęściej zadawane pytania

Czy Frank Serpico żyje?

Tak. Ma 90 lat, urodził się 14 kwietnia 1936 r. Mieszka w małym gospodarstwie w Stuyvesant w stanie Nowy Jork, gdzie wciąż udziela wywiadów i odpowiada na listy od funkcjonariuszy, którzy do niego piszą.

Czy film „Serpico" to prawdziwa historia?

Tak. Film z 1973 r. i książka Petera Maasa z tego samego roku opowiadają prawdziwą historię funkcjonariusza NYPD Franka Serpico. Twórcy pozwolili sobie na pewne odstępstwa: zmienili nazwiska kilku autentycznych postaci i ścisnęli niektóre wątki. Sam Serpico czuł się od efektu tak daleki, że całego filmu obejrzał dopiero w 2010 r.

Co oznacza słowo „Serpico"?

W codziennej angielszczyźnie nazwisko stało się skrótowym określeniem na uczciwego funkcjonariusza, który ujawnia korupcję wśród własnych kolegów, zwykle policyjnego sygnalistę. Pochodzi wprost ze sprawy Franka Serpico. Film „Rebel Ridge" z 2024 r. używa słowa „Serpico" jako kryptonimu dokładnie takiego policjanta.

Czy istnieje książka o Franku Serpico?

Tak. Peter Maas napisał biografię „Serpico" w 1973 r. Sprzedała się w ponad trzech milionach egzemplarzy. Film z 1973 r. jest jej adaptacją. Biografia dla młodzieży z 2024 r., „Marked Man" autorstwa Johna Florio i Ouisie Shapiro, opowiada tę historię na nowo dla młodszych czytelników.

Czy Frank Serpico się ożenił albo miał dzieci?

Nigdy formalnie się nie ożenił. W latach siedemdziesiątych, podczas pobytu w Holandii, był związany z kobietą o imieniu Marianne, którą nazywał „duchową żoną" i bratnią duszą; zmarła później na raka. Miał jednego syna, Alexandra Serpico, urodzonego w 1980 r., który pracował jako montażysta filmowy i zmarł w 2021 r.

Ile ma pieniędzy Frank Serpico?

Nie jest bogaty. Po postrzale z 1971 r. odszedł z NYPD na rentę inwalidzką i od tamtej pory żyje skromnie, z niewielkim dochodem z tantiem z książek i filmów. Kwoty „wartości netto" krążące po portalach o celebrytach to nieopatrzone źródłami szacunki, a nie dane finansowe.

Zaktualizowano
Kamila Caban

Badaczka i analityczka danych w obszarze sygnalizowania nieprawidłowości. Opowiada historie znanych sygnalistów i tło ich walki o odpowiedzialność.

Uruchom kanał zgłoszeń sygnalistów w niecałe 5 minut!

Gotowa strona zgłoszeniowa zgodna z ustawą o ochronie sygnalistów. Wdrożysz ją bez programisty.