Cynthia Cooper ujawniła oszustwo WorldCom na 3,8 mld dolarów

Cynthia Cooper ujawniła oszustwo WorldCom na 3,8 mld dolarów

W czerwcu 2002 roku Cynthia Cooper poprowadziła niewielki zespół audytu wewnętrznego WorldComu do odkrycia, które rozłożyło jedną z największych amerykańskich firm. Jej ludzie wytropili 3,8 miliarda dolarów zwykłych kosztów, które menedżerowie ukryli w bilansie. W tamtym czasie było to największe oszustwo księgowe w historii USA.

Najważniejsze wnioski

  • Cynthia Cooper kierowała audytem wewnętrznym WorldComu, gdy w 2002 roku ujawniła oszustwo księgowe na 3,8 miliarda dolarów.
  • Jej zespół pracował w tajemnicy, często nocami, po tym jak dyrektor finansowy próbował go zwodzić.
  • Oszustwo urosło później do około 11 miliardów dolarów i pchnęło WorldCom w największe bankructwo, jakie wówczas widziały Stany Zjednoczone.
  • Jej sprawa pomogła skłonić Kongres do uchwalenia ustawy Sarbanes-Oxley, która zaostrzyła zasady prowadzenia ksiąg spółek.
  • Magazyn Time uznał ją za Człowieka Roku 2002, razem z dwiema innymi kobietami, które zabrały głos.

Kim jest Cynthia Cooper?

Cynthia Cooper to amerykańska księgowa, która kierowała audytem wewnętrznym WorldComu, niegdyś jednej z największych firm telekomunikacyjnych na świecie. Wychowała się w Clinton w stanie Missisipi i wyuczyła się na audytorkę, zanim trafiła do firmy. W 2002 roku miała 43 lata. Jej zadaniem było sprawdzać, czy księgi są uczciwe.

Jej przygotowanie dobrze pasowało do tego zadania. Zdobyła dyplom z rachunkowości na Mississippi State University oraz tytuł magistra rachunkowości na University of Alabama. Przed WorldComem pracowała w wielkich firmach audytorskich PricewaterhouseCoopers i Deloitte. Miała najważniejsze certyfikaty zawodowe w swojej dziedzinie, w tym uprawnienia biegłego rewidenta (certified public accountant) i certyfikowanego specjalisty ds. wykrywania oszustw (certified fraud examiner). Nic z tego nie ułatwiło jej kolejnych miesięcy.

Co Cooper odkryła w WorldComie?

Cooper odkryła, że WorldCom ukrył miliardy bieżących kosztów. Firma brała zwykłe wydatki operacyjne i księgowała je jako inwestycje długoterminowe. Ten zabieg przerzucał koszty z rachunku zysków i strat do bilansu. Na papierze zyski wyglądały zdrowo. W rzeczywistości firma traciła pieniądze.

Sztuczka opierała się na czymś, co WorldCom nazywał kosztami łączy (line costs). Były to opłaty, które firma płaciła innym operatorom za przekazywanie połączeń przez ich sieci. Takie opłaty to codzienny koszt prowadzenia działalności, więc należą do kolumny wydatków. Zamiast tego kierownictwo księgowało ich znaczną część jako nakłady inwestycyjne, tak jak firma zapisuje nowy budynek czy flotę ciężarówek. Dzięki temu koszt mógł leżeć w bilansie i powoli, rok po roku, przesączać się do wyniku.

Koncepcyjna ilustracja pieniędzy przenoszonych z kolumny kosztów do kolumny aktywów w ciemnej księdze rachunkowej

Zespół audytu naliczył później 49 zapisów oznaczonych jako „prepaid capacity”, które właśnie to robiły, sięgających aż początku 2001 roku. Każdy był ustawiony tak, by trafić do ksiąg już po zamknięciu kwartału. Cel był prosty: trafiać w prognozy zysków, jakich oczekiwała Wall Street, kwartał po kwartale, nawet gdy prawdziwe liczby były gorsze.

Audyt, który toczył się nocą

Zespół Cooper nie zamierzał wykryć tak wielkiego oszustwa. Nić zaczęła się w dziale bezprzewodowym, gdzie zauważyli, że dział księgowości korporacyjnej cofa zapisy, które wcześniej zakwestionowali. Gdy zaczęli zadawać pytania, zamieszani w to księgowi zachowywali się, jakby nie mieli pojęcia, o co audytorom chodzi. Ten mur milczenia powiedział Cooper, że coś jest nie tak.

Zespół postanowił więc go obejść. Główny kontroler ograniczył im dostęp do systemu księgowego, co uniemożliwiało bezpośrednie przeszukiwanie. Jeden z jej audytorów, Gene Morse, zbudował własne narzędzie informatyczne, by wyciągać i śledzić zapisy księgowe, których oficjalne ekrany nie pokazywały. Cooper i jej dyrektor audytu, Glyn Smith, prowadzili większość pracy późnym wieczorem, gdy większość pracowników poszła już do domu, żeby nikt nie zauważył, jak głęboko kopią.

Noc po nocy obraz nabierał ostrości. Ogromne kwoty kosztów łączy przeniesiono na konta aktywów bez żadnych dokumentów, które by je uzasadniały. Liczby rozrzucono po wielu kontach w drobnych kawałkach, żeby nie rzucały się w oczy. Gdy zespół ułożył zapisy obok siebie, z obrazem trudno było polemizować.

Oszustwo chroniły uprawnienia

Jeden element tej historii przyciąga znacznie mniej uwagi niż odwaga Cooper. Być może to właśnie on liczy się dziś najbardziej. Oszustwo WorldComu ukryto w księgach, ale ukryto je też za loginem. Główny kontroler zawęził zespołowi audytu wewnętrznego dostęp do systemu księgowego. Zapisy, które miały znaczenie, nigdy nie pojawiały się na ekranach, które ludzie Cooper mogli otworzyć. Tuszowanie było ustawieniem uprawnień w nie mniejszym stopniu niż zestawem fałszywych liczb. Dlatego Gene Morse zbudował własne oprogramowanie, by wyciągać i śledzić zapisy księgowe. Napisał je, żeby obejść ograniczenia dostępu, które kierownictwo postawiło mu na drodze. Wiele firm wciąż traktuje swoją linię zgłoszeń i zasady dostępu do danych jako dwa odrębne tematy. WorldCom to przypadek, który je łączy.

Taki układ jest dziś jeszcze bardziej niepokojący, gdy weźmie się pod uwagę, jak bardzo zmieniło się wykrywanie. Zapytanie, które Morse pisał ręcznie, to dziś standardowa funkcja produktu. Narzędzia do ciągłego monitorowania i modele wykrywania nadużyć skanują każdy zapis księgowy automatycznie. Ale wszystkie działają na danych, które kontroluje ktoś wewnątrz firmy. Dyrektor finansowy, który może zawęzić dostęp audytorowi, równie łatwo może zawęzić dane modelowi. Robi to znacznie ciszej, niż gdyby odsuwał człowieka. Głębsza lekcja z WorldComu leży więc pod warstwą odwagi. Wykrywanie to kwestia infrastruktury. Kto kontroluje dane, ten decyduje, na co w ogóle może spojrzeć jakikolwiek strażnik, człowiek czy maszyna. Cooper miała przewagę, której kolejny audytor może nie mieć. Systemy w 2002 roku były jeszcze na tyle proste, że jedna osoba mogła przekierować je ręcznie. Ta, która przyjdzie po niej, może zostać odcięta od danych, zanim zdąży zacząć.

Scott Sullivan próbował zyskać na czasie

W centrum stał dyrektor finansowy, Scott Sullivan. Był gwiazdą świata finansów, młody i dobrze opłacany, i to on zatwierdził te zapisy. Gdy Cooper go przycisnęła, nie zaprzeczył. Przedstawił księgowe uzasadnienie i poprosił, by wstrzymała się do następnego kwartału, kiedy, jak twierdził, sam to uporządkuje.

Cooper nie chciała czekać. Sposób bycia Sullivana, jak sama wspominała, wahał się między wrogim a przymilnym. Dawał do zrozumienia, że awanse jej ludzi mogą utknąć, a jej linia raportowania może się zmienić. Przekaz był dość jasny. Mimo to brnęła dalej i od tamtej pory szczerze mówiła o tym, jak bardzo się bała.


„Były chwile, gdy się bałam, gdy trzęsły mi się ręce, a serce waliło jak młot.”
Cynthia Cooper, ACFE Fraud Magazine (2008)

Ten hart ducha wywodziła z jednej rady. Matka powtarzała jej w dzieciństwie, by nigdy nie dała sobą pomiatać. „Nigdy nie pozwól się zastraszyć”, wspominała słowa matki. W wieżowcu pełnym wyżej postawionych dyrektorów ta zasada się sprawdziła.

Ujawnienie w czerwcu 2002 roku

Cooper przeniosła ustalenia ponad głową Sullivana. 20 czerwca 2002 roku wraz z Glynem Smithem przedstawiła je komitetowi audytu WorldComu w Waszyngtonie, prowadząc radę przez fałszywe zapisy kwartał po kwartale. Komitet zadziałał szybko. Do 24 czerwca kazał Sullivanowi i kontrolerowi, Davidowi Myersowi, podać się do dymisji albo liczyć się ze zwolnieniem. Sullivana zwolniono; Myers odszedł sam.

25 czerwca 2002 roku WorldCom poinformował opinię publiczną. Przyznał, że zawyżył zysk o 3,8 miliarda dolarów, i tego samego dnia powiadomił federalne organy nadzoru. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) pozwała firmę od razu, nazywając sprawę gigantycznym oszustwem księgowym. Jej pozew wyłożył podział: około 3 miliardów dolarów fałszywego zysku w 2001 roku oraz kolejne 797 milionów w samym tylko pierwszym kwartale 2002 roku. Kwota tylko rosła. Późniejsze analizy wykazały, że WorldCom zawyżył swoje aktywa o około 11 miliardów dolarów. 21 lipca 2002 roku firma złożyła wniosek o upadłość, największą, jaką kraj kiedykolwiek widział.

Jak upadek WorldComu napisał na nowo przepisy

Upadek WorldComu zmienił prawo dla każdej spółki giełdowej w Ameryce. Nastąpił ledwie kilka miesięcy po aferze Enronu, a oba przypadki przekonały Kongres, że przepisy dotyczące sprawozdań finansowych są zbyt słabe. Skutkiem była gruntowna reforma, która kazała szefom osobiście odpowiadać za liczby, które podpisują.

Budynek Kapitolu Stanów Zjednoczonych w złotej godzinie, na pierwszym planie zamknięta skórzana teczka i wieczne pióro na biurku

Najpierw przyszła cena ludzka. Niemal 30 000 osób straciło pracę, gdy firma się kurczyła. Inwestorzy i fundusze emerytalne stracili miliardy. Założyciel i prezes, Bernard Ebbers, został skazany za oszustwo na 25 lat więzienia. Zwolniono go ze względów zdrowotnych pod koniec 2019 roku, a zmarł kilka tygodni później. Sullivan poszedł na ugodę, zeznawał przeciwko Ebbersowi i odsiedział krótszy wyrok.

Zewnętrzny audytor, Arthur Andersen, już wcześniej upadł z powodu swojej pracy dla Enronu, więc WorldCom pokazał, że zewnętrzne kontrole też potrafią zawieść. Aby zwrócić pieniądze pokrzywdzonym inwestorom, SEC utworzyła fundusz, który ostatecznie oddał 750 milionów dolarów. A w lipcu 2002 roku Kongres uchwalił ustawę Sarbanes-Oxley. Zmusiła ona prezesów i dyrektorów finansowych do osobistego poświadczania sprawozdań, wzmocniła kontrolę wewnętrzną i dała audytorom większą niezależność. Spora część dzisiejszego świata compliance wywodzi się z tej jednej ustawy.

Człowiek Roku magazynu Time i co było dalej

Pod koniec 2002 roku magazyn Time umieścił Cooper na okładce. Uznał ją za Człowieka Roku razem z dwiema innymi kobietami, które w tamtym roku zabrały głos. Każda ostrzegła potężną instytucję od środka i każdą zbyto, zanim ostrzeżenie okazało się słuszne.

Sygnalistka Instytucja Co ujawniła
Cynthia Cooper WorldCom Oszustwo księgowe na 3,8 miliarda dolarów
Sherron Watkins Enron Ostrzeżenia, że księgowość Enronu się zawali
Coleen Rowley FBI Jak biuro zignorowało ostrzeżenia sprzed 11 września

Cooper nie spieniężyła swojej sławy. Została w ratowanej firmie, która stała się MCI, na ponad dwa lata i pomogła jej wyjść z bankructwa. Resztki wykupił Verizon w 2006 roku. Później założyła własną firmę i napisała wspomnienia o całym tym przejściu, zatytułowane Extraordinary Circumstances. Zysk z książki przekazała na programy etyczne w szkołach i na uczelniach. Dziś wykłada studentom i audytorom, jak rozpoznawać oszustwa i jak trwać przy swoim, gdy szef wywiera na ciebie nacisk.

Jej rada dla tych audytorów jest prosta i trudna do zapomnienia. „Słuchaj swojego instynktu”, mówiła. „Jeśli coś nie wydaje się albo nie wygląda do końca w porządku, to może faktycznie nie jest.”

W przypadku WorldComu uderza to, kto w końcu to zatrzymał. Oszustwo przemknęło obok analityków z Wall Street, obok słynnej zewnętrznej firmy audytorskiej i obok rady, która ufała własnym gwiazdom. Wykryła je wewnętrzna audytorka, której dostęp kontroler próbował ograniczyć, pracująca po zmroku z narzędziem, które jej własny kolega musiał dopiero zbudować. Ludzie opłacani po to, by pilnować ksiąg firmy, to czasem ostatnie osoby, którym zarząd chce dać do nich zajrzeć. Inne afery wyszły na jaw tylko przypadkiem. Rada Hewlett-Packarda dowiedziała się, że jej własny prezes składał fałszywe raporty wydatków, dopiero gdy nadszedł list zewnętrznego prawnika, o wiele za późno, by pomógł tu kanał wewnętrzny. Sprawa Cooper przypomina, że danie ludziom bezpiecznej drogi do zgłoszenia, zamiast powodu, by milczeć, to właśnie to, co wyłapuje kolejną dziurę na 11 miliardów dolarów, zanim pochłonie firmę. Dokładnie po to jest poufny kanał zgłoszeń.

Zaktualizowano
Marek Tekieli

Specjalista ds. compliance skupiony na wdrażaniu polityk i wewnętrznym obiegu informacji. Pisze o tworzeniu prawa UE, głośnych sprawach i systemach zgłoszeń.

Uruchom kanał zgłoszeń sygnalistów w niecałe 5 minut!

Gotowa strona zgłoszeniowa zgodna z ustawą o ochronie sygnalistów. Wdrożysz ją bez programisty.